Blog o wszystkim co w świecie słychać - a nawet jeszcze więcej.

Trochę niesamowitości - fantastyka.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Lament. Intryga królowej elfówTak, już sam tytuł Wam podpowie, że książka nie należy do moich ulubionych. Dlaczego? Mogę podać całkiem sporą listę:

-szablonowi bohaterowie,

- zero jakiegokolwiek zaskoczenia, 

- nudne i boleśnie przewidywalne zakończenie,

- wkradał się idiotyczny trójkącik miłosny,

 

Wymieniać dalej? Nie ma sprawy;) 

- zmarnowanie pięknego tematu irlandzkich legend, 

- język powieści nie powalał, jak dla mnie sporo do życzenia zostawiało prowadzenie narracji,

- "pogubione wątki" - coś się zaczyna, a potem nagle, powiedziałabym wręcz magicznie znika.

 

Wszystko ma jednak swoje jasne, czy jeśli wolicie dobre strony - tak książka nie jest od tej reguły wyjątkiem. Na pewno nieco magii między kolejnymi stronami dodawały krótkie fragmenciki irlandzkich ballad. Poza tym, coś w sobie miał James - drugoplanowa postać i tym samym najlepszy przyjaciel głównej bohaterki. Jako jedyny wydał mi się prawdziwy, może trochę przesłodzony - ale na tle reszty i tak dobrze wypadł. Z jednej strony ciepły i wyluzowany za razem, z drugiej jednak dzięki ciętemu językowi dodawał sporo uroku nawet najczarniejszym godzinom. Dobrze, teraz nieco o głównych postaciach:

 

Czymże jest właściwie muzyka? Według głównej bohaterki to sekwencja harmonijnie ułożonych dźwięków. Każde, najmniejsze szarpnięcie strun było wcześniej przećwiczone - improwizacja to tylko strata czasu i nerwów.

A właśnie, nerwów... Deirdre wie o tym aż za dużo. Ostatnie chwile przed recitalem jak zwykle spędzała nad ubikacją, zamiast na rozgrzewkach czy ćwiczeniach. I kiedy tak pewnego razu pochyla się nad muszlą, na ratunek na białym przybywa jej koniu przybywa chłopak ze snów. Sprawia, że Deirdre zaczyna inaczej postrzegać to, co robiła wcześniej i w końcu rozumie, że to wcale nie palce pieszczą struny, lecz właśnie ich melodia duszę. I nagle, w jednej chwili nudne hobby zmienia się w pasję.

Lecz kim jest chłopak, którego dotąd spotykała tylko w sennej marze? I chociaż zdaje sobie sprawę, że Luke zdecydowanie odbiega od wszelkich kanonów normalności postanawia zaryzykować. 

 

A poniżej jedna z niespodzianek, które już wcześniej obiecałam - pierwsza edycja "Chcę więcej!" - będą to propozycje książek, które mogą nieco przypominać tą zrecenzowaną przez wspólne elementy, na przykład podobieństwa w całej fabule:

Chcę więcej!

 

Masz ochotę na więcej ze świata elfów? Jeżeli tak, rusz razem z Meghan Chase do Nevernever i poznaj bliżej te piękne, tajemnicze, a za razem tak okrutne i przebiegłe istoty. ("Żelazny król" Julie  Kagawa)

Czy urzekła cię dziewczyna posiadająca niezwykłe zdolności? Julia jeszcze nie wie, czy jej moce to przekleństwo, czy w ręcz przeciwnie - największy dar i jej siła. Rusz razem z nią przez okrutny świat, w który zapomniał już co to znaczy wrażliwość. ("Dotyk Julii" Tahereh Mafi).

A może to Luke zdobył Twoje serce? Jeżeli tak, to przypadnie Ci do gustu historia o grzecznej dziewczynce i bardzo niegrzecznym chłopcu z sennych koszmarów... Poznaj opowieść o dziewczynie, która kochała muzykę ponad wszystko. ("Strąceni" Gwen Hayes).   

 

Jest też inna opcja - można sięgnąć po kontynuację już dostępną na rynku. Czy ja sama po nią sięgnę? Chyba tak, skoro tym razem to James będzie głównym bohaterem może być naprawdę ciekawa;) Lament cz. 2

niedziela, 19 stycznia 2014

Upadające królestwa Widząc tą okładkę myślałam, że natknę się w książce na kogoś pokroju asasyna - postać na okładce łudząco kogoś takiego przypomina - niestety, żaden Ezio się nie pojawił - i to był chyba jedyny zawód dotyczący "Upadających królestw".

Mytica - wędrówka przez góry

Im więcej czytam książek, tym bardziej uważam na debiuty, bo czytając nieraz myślę o tym, że "czego brakuje"- i chociaż cała fabuła, czy bohaterowie są świetni, takie niedopracowania chociażby w narracji czy przydługie opisy mogą odjąć książce sporo punktów. Wpisując w Google "Morgan Rhodes" zobaczyłam, że wszystkie wyniki dotyczą jednej jedynej książki, więc od razu pomyślałam, że to pierwsza książka tej autorki - i tu po będzie morał - warto jednak dobrze sprawdzić stronę autora, bo tam gdzieś małym druczkiem można znaleźć, że "Morgan Rhodes" to jedynie pseudonim szerzej znanej pod nazwiskiem  Michelle Rowen - autorki przeróżnej maści romansów, fantasy czy science-fiction. Dobrze, teraz przejdę to tej ciekawszej części, czyli nieco o książce:

 

Pomijając moje ubolewanie nad tym, że asasynów niestety w lekturze brak, nie ma wielu rzeczy, do których mogłabym się przyczepić. Na prawdę niewiele brakowało, a przyznałabym dziesiątkę, a odkąd mam konto na LC zrobiłam to chyba tylko raz czy dwa. Już samym stylem autorka zdobyła moje serce, pani Rhodes ma już świetnie wypracowany warsztat i to czuć. Kiedy w jednej z zapowiedzi przeczytałam, że będzie to historia min. o księżniczce Cleo i następcy tronu wrogiego królestwa Magnusie, byłam już niemalże pewna, że tą dwójkę coś prędzej połączy i będziemy mieli kolejne ociekające słodyczą love story z wojną w tle. A tu na szczęście nic z tego! - I właśnie dzięki temu "Upadające królestwa" zasłużyły na kolejny punkt. Do tego piękny, magiczny świat i zakończenie pozostawiające spory niedosyt zmuszający do sięgnięcia po kolejną część.

Ale jest coś jeszcze na prawdę wyjątkowego, z czym nie spotyka się za często - czytając różne powieści często nie ma się problemu z opowiedzeniem się po którejkolwiek ze stron. Tu czarno, tu biało, tam są ci źli, których ci fajni muszą pokonać. A w "Upadających królestwach"? Tu to rzecz praktycznie niemożliwa. Gdybym poznała całą historię jedynie oczami księżniczki Auranosu byłabym pewna, że z Limeros to "ci źli. Ale gdyby historię opowiadał tylko Jonas z Paelsii, Limeranie byliby dla mnie tylko niewrażliwymi, myślącymi tylko o własnej sakiewce paniczykami... ilu bohaterów, tyle zupełnie innych spojrzeń na świat. Właśnie, a skoro już o bohaterach mowa warto i im poświęcić krótką chwilę - nie ma tam kryształowych chłoptasiów, czy dziewczynek odważnych i nierealnych do bólu. Powiedzmy, że nie ma tam nikogo idealnego i wszyscy popełniają błędy, za które muszą słono płacić. 


1 2 3 4 5