Blog o wszystkim co w świecie słychać - a nawet jeszcze więcej.

Po prostu hobby

poniedziałek, 06 stycznia 2014

Podobno żeby zrobić dobre zdjęcie trzeba mieć bardzo dobry sprzęt - oto bajeczka wciskana przez producentów drogich i za razem nieporęcznych jak dla mnie lustrzanek. Tak, zdjęcia robione przez takie aparaty zyskują na walorach estetycznych... lecz przy odrobinie pracy za pomocą programu Picassa możemy uzyskać identyczny, a nawet lepszy efekt, wystarczy pobawić się chwilę z różnymi opcjami i gotowe! 

Zgadnijcie, jaką lustrzanką została zrobiona poniższa fotografia? 

Fontanna na jeziorze w Parku Staszica 

Nie, to dzieło zwykłej cyfrówki i tzw. "Efekt Oriona" - jest bardzo bobry kiedy kombinujemy z zieleniami i błękitami - jedno kliknięcie sprawia, że kolory nabierają niespotykanej głębi. Nie polecam tego jednak przy portretach - skóra może nabrać nieco nienaturalnego koloru marchewki, poza tym tracimy szczegóły.

 

Poniżej efekt Cinemascope - ociepla kolory i eksponuje desenie brązu, ma nawet szersze zastosowanie niż Efekt Oriona, ale w odróżnieniu od tego poprzedniego nie można regulować jego nasilenia. "Cinema" (ang. kino) w nazwie efektu jest nieprzypadkowe, delikatnie spłaszcza obraz i dodaje paski na górze i na dole (widać poniżej), ale jeżeli tylko chcemy, możemy z tego zrezygnować i efekt wpłynie tylko na kolorystykę. Ciekawe efekty możemy także osiągnąć poprzez wcześniejsze wybranie efektu sepii. 

Plaża na polskim wybrzeżu

 

Poniżej połączenie obu efektów:

Zabytkowa latarnia w Parku Staszica po zmroku.

 

Niestety, nie mogłam znaleźć oryginałów powyższych zdjęć, więc to musi wystarczyć: 

Zachód słońca nad Bałtykiem

Zachód słońca na Plaży, idąca para

wtorek, 21 sierpnia 2012

Czerwień rubinu to pierwsza część "Trylogii czasu" autorstwa Kerstin Gier. Oczywiście nie trudno się domyślić, czego ona właściwie dotyczy. 

Gwen to nastolatka jakich wiele, z pozoru nic wyjątkowego... tylko z pozoru. Jej rodzina skrywa wielki sekret, który poznały jedynie największe umysły wszechczasów. Od wieków w jej rodzinie rodzą się osoby, których jedno z najważniejszych praw nie dotyczy...

...czas. 

 Trylogia czasu

Na początku dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, o co tak na prawdę chodzi, póki nie okazuje się, że to ona, nie jej kuzynka ma "dar". Gwen nie ma lekko, dlaczego? W odróżnieniu do rzeczonej kuzynki nie trenowała szermierki, walki wręcz czy jakoś specjalnie nie uczyła się historii. 

Dzień jakich wiele, mogłoby być nieco cieplej. Wszystko jest tak jak było wczoraj i pewnie tak samo jak będzie jutro. Wracasz powoli do domu i myślisz co było zadane, kiedy odpisze do ciebie przyjaciółka czy może kiedy spotkasz jakiegoś fajnego chłopaka.

Ciekawe? Jeszcze nie...

Zaraz się zacznie, a ty nie masz pojęcia co. Zaczynasz mieć mdłości - nic nadzwyczajnego, myślisz, że czymś się strułaś. Nagle ulica zaczyna się zmieniać, a domy wyglądać jak nie z tej epoki... chcesz wrócić jak najszybciej do domu. Zastanawiasz się, co mogło się stać, że nie poznajesz własnego miasta. Widzi dziwacznie wręcz ubranych ludzi; całych w koronkowych sukienkach i z parasolkami, mimo, że świeci słońce, mężczyźni zaś w s surdutach nieco przypominają pingwiny. Po chwili jednak wszystko wraca do normy.

Sytuacja się jednak powtarza.

Jesteś w szkole. Nagle wszyscy znikają i nawet sam budynek wygląda jakoś inaczej - jak nie z tej epoki. Wchodzisz do pierwszej lepszej sali, ale masz pecha, po chwili słyszysz, że ktoś otwiera drzwi. Spanikowana chowasz się za jedną z zasłon. I widzisz siebie, jesteś trochę starsza niż teraz i ubrana w suknię balową rodem z muzeum, ale to nie nie najdziwniejsze. Ty (w dziwnej sukni) całujesz jakiegoś gościa.

 

Mniej więcej to przydarzyło się bohaterce "Czerwieni Rubinu". Dlaczego nic nie wiedziała? Jej rodzice zmienili datę urodzenia w dokumentach chcąc dać córce normalne dzieciństwo; bez szkoleń, niebezpieczeństw i tajemnic. Cały czas mieli nadzieję, że jej kuzynka, Charlotte odziedziczyła gen, tak się jednak nie stało. Również Gideon, drugi podróżnik w czasie nie jest zadowolony ze zmiany partnerki, dla niego Gwen to nieprzygotowana do czegokolwiek związanego z podróżami w czasie smarkula. 

 

Książkę naprawdę dobrze się czyta, autorka ma swój własny niepowtarzalny styl. Również bohaterowie ze względu na swoją prawdziwość i oryginalność stanowią spory plus historii. Nie podobały mi się jednak niektóre nieścisłości zw. z podróżami. Jestem osobiście za "teorią motyla" (czyli, że trzepot skrzydeł motyla na jednej półkuli może wywołać tornado na drugiej). Raz przyszłość się zmieniała, raz nie. Na przykład historia Lucy i Paula, skoro Hrabia dowiedział się o ich zdradzie, to dlaczego nie zostawił ostrzeżenia dla potomnych?

Pierwsza część może wydać się miejscami nieco nudnawa, ale obiecuję, że następne wcisną w fotel;) 7/10. 

poniedziałek, 06 sierpnia 2012

Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby wampiry i wilkołaki tak "na legalu" chodziły sobie po ulicach?

Gail Carriger chyba musiała sporo o tym rozmyślać, bo napisała książkę będącą odpowiedzią na to właśnie pytanie. Wbrew pozorom książka nie będzie horrorem o potworach rządzących światem i ludziach-partyzantach. Przeciwnie - okazuje się, że mogą być to nawet przyjemni goście.

 Bezduszna - Gail Carriger

Panna Alexia Tarabotti to tytułowa bezduszna. Czy jest zołzowatą, wredną i opryskliwą starą panną? Starą panną może tak (ale ma tylko 26lat), ale co do reszty wręcz przeciwnie. Jest tak niezwykle urzekająca, że nie tylko wy zakochacie się w niej od pierwszego wejrzenia. Ma dwa niezwykłe talenty: do pozbawiania mocy za pomocą dotyku (np. wampir staje się człowiekiem kiedy Alexa go dotyka), oraz do pakowania się w kłopoty (co dodaje dynamizmu całej powieści).

Wszystko zaczyna się na balu. Jako, że bal to wątpliwa rozrywka dla starej panny udała się do biblioteki i spotkała tam wampira. Normalny krwiopijca przywitałby ją i zaczął z nią dyskutować na temat najnowszych odkryć czy ulubionego autora - ale nie ten. On wolał po chamsko rzucić się jej na szyję! To może popsuć dzień, na szczęście panna Alexa nie da sobie w kaszę dmuchać i zakołkowała niewychowanego jegomościa.

Nasza bohaterka dowiaduje się później, że sprawa była dość dziwna - wampir nie pochodził z żadnego pobliskiego Ula (wampiry dzielą się na Ule, wilkołak na watahy), do tego był jakimś wieśniakiem - a wampiry takich nigdy nie przemieniają. Alexia Tarabotti trafia na tajemniczą sprawę, a nieznośny lord Maccon (hałaśliwy, gburowaty i zabójczo przystojny wilkołak) z rozkazu królowej Wiktorii wszczyna śledztwo. Czy uda im się w końcu pogodzić?

Sprawa robi się coraz bardziej tajemnicza, kiedy znikają kolejne wampiry, a pojawiają się nowe - niewychowane i źle ubrane - skandal!

Ta książka to niebanalne połączenie romansu niczym z powieści Jane Austin ale i ze szczyptą paranormalności - to niesamowita komedia pomyłek, ale równocześnie trzyma w napięciu.

 

Jak wcześniej wspominałam Alexy nie da się nie kochać. o urocza osoba, ale i za razem bardzo silna charakterem. Nie zostawia spraw na później i ma niesamowity talent do kłopotów, ale i również ostry język, kiedy potrzeba. Rozbawiło mnie, że ciągle mówi os sobie "stara panna" a ma dopiero 26 lat, cóż wtedy panie musiały na prawdę wcześnie wychodzić za mąż...

Drugą postacią, która zasługuje na sporo uwagi jest oczywiście lord Maccon, ale o nim musicie już sami przeczytać...

 

Dawno książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak Bezduszna - na prawdę, warto po nią sięgnąć. Ze spokojem mogę dać jej 8.5/10 :D

niedziela, 29 lipca 2012

"Mechaniczny Anioł" autorstwa Cassandry Clare i jest prequelem do serii "Dary Anioła", po które jednak wcześniej nie sięgnęłam. Widząc tą książkę na półce pobliskiej biblioteki postanowiłam, że zacznę bardziej od początku... od "Mechanicznego Anioła" właśnie.

 Mechaniczny Anioł

Nie ma lepszego miejsca do umieszczenia wampirów, wilkołaków i innych takich niż w XIX wiecznym Londynie. Ale czy skoro po ulicach grasuje tyle mniej lub jeszcze mniej nieprzyjemnych stworków nie powinien ktoś ich pilnować? No właśnie, tu pojawiają się Nocni Łowcy, jednak żaden z nich nie jest głównym bohaterem.

Główną bohaterką jest Tessa. Już u kilku tygodni uwięziona jest w domu tzw. Mrocznych Sióstr, jeśli nie będzie wykonywała ich poleceń, jej brat zginie. Jej los poprawia się, gdy do dworu wkraczają Nocni Łowcy i przy okazji ją ratują, a Tessa dowiaduje się, co tak naprawdę robiły de dwie obłąkane kobiety.

Ale co robiła tam Tessa? 

Mroczne Siostry zmuszały ją do treningu jej nadprzyrodzonych mocy. Dziewczyna za pomocą przedmiotu należącego do jakiejś osoby mogła się w nią zmienić, a nawet poznać kilka jej myśli. Ratunek nadszedł w samą porę, bo kobiety szykowały ją na ślub z "Mistrzem".

Czy Tessa zdąży uratować brata? Czy może jednak na powrót wpadnie w szpony tajemniczego Mistrza? Kto właściwe nim jest? A jakie sekrety skrywa tytułowy "Mechaniczny Anioł? Polecam poszukać tych odpowiedzi...

 

Czytając tą książkę możecie spodziewać się wielu zwrotów akcji i niespodzianek. Przez pewien czas wszystko wydaje się jasne, to jednak mała sztuczka autorki, aby jeszcze mocniej wstrząsnąć wami pod koniec...

Autorka ma na prawdę dobry styl, dzięki czemu ta lektura będzie dla was przyjemnością. "Diabelskie Maszyny" na prawdę mogą wiele nam pokazać. Polecam i daję 7,5/10

Niestety, nie mogę jeszcze jej porównać do serii "Dary Anioła", bo te nie znalazły się jeszcze w moich rękach.

czwartek, 19 lipca 2012

Książka jak dla mnie jest fenomenem. To mogłaby być taka wspaniała historia, ale jednak autorka postanowiła do ów pięknej historii dodać przesłodzonych i groteskowych bohaterów i najwidoczniej odjąć intelektu głównej bohaterce. Która normalna dziewczyna poznając (przesadnie) idealnego indyjskiego księcia... rzuca go bez przyczyny? Z bardzo wzięła sobie do serca "jeśli kogoś kochasz daj mu odejść". Jednak kiedy popatrzymy na bohater ow przez palce zauważyć możemy piękną, chociaż również mało zaskakującą historię. Koniec delikatnie zaskakuje, ale i tak nie sprawi, że książka wiele zyska w naszych oczach. Możnaby było na prawdę z całego pomysłu klątwy zrobić coś pięknego, ale cóż...Klątwa Tygrysa: Wyzwanie

Kelsey postanowiła wrócić do domu. Czy jednak jej domem nie stały się już Indie? Nawet jeśli nie, to jej serce tam zostało. Chce znów poukładać sobie życie, ale jak okazuje się, że to nie będzie takie łatwe... Ren stara się jej o sobie porzypomnieć na każdym kroku; kupuje jej dom, samochód i opłaca studia - a ta aby usprawiedliwić się, że przyjmuje to stwierdziła, że inaczej wymyśliłby coś gorszego. Akcja zaczyna trochę ruszać kiedy... (za dużo nie zdradzę, powiem jedynie, że z Renem nie będzie najlepiej). Koniec był jednak bardzo obiecujący, może jest jeszcze szansa na prawdziwe emocje w następnej części.

Sama czytałam recenzje poprzedniej części, jedno zdanie powtarzało się podejrzanie często "nie mam pojęcia jak ją ocenić". Z jednej strony wyżej wymienione wady, z drugiej jednak historia wciąga - nie mylą się ci, którzy nazywają ją drugim "Zmierzchem".

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
1 2 3 4 5