Blog o wszystkim co w świecie słychać - a nawet jeszcze więcej.
sobota, 11 stycznia 2014

Oj, sporo premier na luty - i chociaż mnie w to graj, moja biblioteczka już drży ze strachu, bo z książkami trudno mi się rozstać. Oto i krótka zapowiedź jednej z książek, na którą czekam najbardziej:

"Zagrożeni"

Zagrożeni

A oto i moje (wolne) tłumaczenie opisu książki:
Zrozpaczona i wściekła, ciągle zagrożona ze strony nieznanego szpiega w Cymerii, Allie Sheridan zaczyna tracić grunt pod nogami.

Zagrożeni - trzecia książka z serii "Nocnej Szkoły", pokaże nam, że nie bohaterowie nie tylko są zagubieni - dosłownie wszystko się rozpada. Uczniowie nie rozumieją, co się dzieje, nauczyciele zwracają się przeciwko sobie i już nawet niezachwiane dotąd Zasady tracą swą moc.

Kiedy Nathaniel ujawnia swój plan, Isabelle zaczyna tracić kontrolę Cymerią, Nocną Szkołą i całej organizacją.

Każdy zaczyna popadać w paranoję, narastanie podejrzliwości nawet wśród przyjaciół sięga zenitu. Panuje wszechobecny chaos. Powstaje nowa Zasada: Każdy jest winny, póki nie udowodni, że jest inaczej. Nie potrzebne są dowody czy nawet procesy, żeby zostać skazanym.

Nikt nie jest bezpieczny.

Tym razem Nathaniel nie ma wiele do roboty. Tym razem najbardziej skrzywdzi najbliższy przyjaciel.

 

Niedawno miała miejsce premiera okładki i niestety, ale chyba nie przypadła za bardzo do gustu fanom serii. Pocieszę was jednak, że oryginalna też nie jest wybitna (moim zdaniem nawet gorsza).

I taka mała rada ode mnie - kupując książki zaglądajcie najpierw na strony wydawnictw, na przykład na stronie znak.com.pl można kupić różne tytuły nawet 50% taniej (w zależności od promocji, a takowe są tam co tydzień;) ).  http://www.znak.com.pl

Już niedługo premiera trzeciej części, więc wypada napisać nieco o tym, jak się to wszystko zaczęło - a zaczęło się od "Niezgodnej". Jest jednak kilka spraw, na które warto zwrócić uwagę zanim sięgnie się po książkę - lub przeciwnie - uzna się, że nie warto. 

Faktycznie, są między nimi pewne podobieństwa, ale biorą się raczej z przynależności do tego samego gatunku i poruszanej tematyki. Co prawda jest do przesady odważna bohaterka, świat po wojnie i nie za dobry system rządzenia, ale do samo moglibyśmy powiedzieć np. o "Rebeliancie" Marie Lu i zapewne wielu innych. Gdybym miała się czegoś doczepić, byłaby to raczej monotoniczność, czy jeszcze nie do końca dopracowany styl (to drugie jednak trzeba jednak autorce wybaczyć, bo z tego co wiem, to jej debiut)

Książka została wypromowana jako klon "Igrzysk Śmierci", co już od samego początku mnie do niej zniechęcało. Coś takiego jest dla mnie marketingowym grzechem; rozumiem porównać, np. akcja jak w "Igrzyskach śmierci" itp., ale na okładce chyba częściej pada nazwa trylogii pani Collins, niż tytuł książki - po prostu nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. 

 

Dobra, tu już można przejść do tego, co w środku.

Kto lubi, kiedy przykleja mu się łatkę "kujona" czy "idioty" i od razu na wejściu szufladkuje? Nie jest to za przyjemne, ale w świecie, w którym przyszło żyć Beatrice Prior jest to chleb powszedni, w dystopijnym Chicago  społeczność jest podzielona na pięć odłamów, każda kształcąca konkretną cechę – Prawość (szczerość), Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwagę), Serdeczność (spokój, pokojowe nastawienie) i Erudycja (inteligencję). Jeżeli jesteś tak jak główna bohaterka w frakcji Altruizmu nie masz prawa niczego robić dla siebie, jeżeli coś trzeba zrobić, robisz to Ty - np. naprawianie dróg, budowanie domów. Nie jest się jednak niewolnikiem, wszystko to robi się z własnej i teoretycznie nieprzymuszonej woli - frakcja ta ma jednak swoje plusy:m zawsze jest się bezpiecznym, nikt się nie wywyższa, wokół panuje wieczny spokój. Beatrice to jednak do końca nie pasuje, (nie, nie jest samolubna, czy coś w tym rodzaju) ale nie chce tracić własnego ja i być wiecznie bierną. Kiedy nadchodzi więc dzień, w którym ma możliwość zmiany frakcji robi to. Zostaje Nieustraszoną - czyli wybiera życie, które będzie dokładnym przeciwieństwem tego, które miała do tej pory.

19 adeptów - na końcu zostanie już tylko 10, reszta stanie się bezfrakcyjnymi, bezdomnymi będącymi wykluczonymi ze społeczeństwa.

Nikt już nie będzie o nią dbać. Nieustraszeni troszczą się tylko o siebie - jeżeli zapomni o tej zasadzie, długo nie pożyje.

 

Książka osiągnęła wielki sukces, więc naturalną koleją rzeczy, doczekała się i swojej ekranizacji:

 

Trochę więcej o filmie: http://www.filmweb.pl/film/Niezgodna-2014-629764

O tak! Już się bałam, że wydawnictwo Amber porzuci kolejną serię - tym razem nie zawiedzie jednak czytelników, bo już niedługo ukaże się "Wierna" (tak, średnio chwytający tytuł), czyli ostatnia część trylogii... ale mam także złe wieści :( Trzecia część Niezgodnej.

Społeczeństwo oparte na frakcjach obróciło się w popiół przez walki o władzę, zdrady i kłamstwa – więc kiedy Tris i Tobias dostają możliwość wydostania się poza znany im wcześniej świat nie wahają się długo. Dziewczyna marzy, że za ogrodzeniem znajdą nowe życie wolne od ciągłych kłamstw i bolesnych wspomnień.

Jednak nowa rzeczywistość okazuje się jeszcze gorsza od tej zostawionej za sobą – wszystko, co wiedziała do tej pory wydaje się teraz pozbawione jakiegokolwiek sensu. Prawda, która pozna może na zawsze zmienić i ją, i wszystkich, których kocha. Po raz kolejny będzie musiała chwycić za broń i dokonać niemożliwych wyborów. Czy gdzieś tam, daleko od co było jej kiedyś znane, odnajdzie się miejsce dla odwagi, wierności, poświęcenia i miłości?

  PRAWDZIWA WOJNA DOPIERO SIĘ ZACZYNA. 

 

 

Premiera już w marcu! 

Napisałam też coś o złej wiadomości - no więc jak ona brzmi? To tylko wstępna okładka... wydawnictwo obdarowywało czasami książki własnymi grafikami, co samym publikacjom nie zawsze wychodziło na dobre :/

Sporo możecie też przeczytać tutaj: http://paranormalbooks.pl/2014/01/11/zapowiedz-wierna-veronica-roth/#comment-32113

środa, 08 stycznia 2014

Kryminał Anioły ŚnieguOstatnio było na słodko, teraz trzeba więc czegoś bardziej treściwego dla równowagi - oto więc sensacyjny kryminał autorstwa Jamesa Thompsona. Wszystko dzieje się w fińskim miasteczku, o którym na pewien czas zapomina nawet słońce. W śnieżnej krainie (w której rządzi... chyba alkohol) wiecznie biały został splamiony krwią - brutalnie zamordowano młodą dziewczynę. Inspektor Kari Vaara wiele widział w swojej karierze, ale o czymś takim nawet mu się nie śniło. Jak kolejne części zawiłej układanki będzie znajdował nowe motywy, dowody i podejrzanych - te jednak sprawią, że nieraz zabrnie w ślepy zaułek, bo mordercą jest ktoś, kto stoi przy nim na tyle blisko, żeby wbić mu nóż w plecy...

Prawdę mówiąc spodziewałam się trochę więcej - tym bardziej, że rzadko sięgam po kryminały, myślałam, że będzie mnie bardziej zaskakiwał. Nie trzymała mnie za specjalnie w napięciu, nie sprawiła, że zarywałam noc, żeby tylko dowiedzieć się, kto w końcu zabił. Brakowało mi "tego czegoś". Czego konkretniej? Trudno mi to dokładnie sprecyzować. Książka miała jednak sporo plusów. Niesamowity jest dla mnie główny bohater - nie tylko ma w sobie jakąś głębię, prawdziwość, ale i potrafi niesamowicie przybliżyć czytelnikowi swoją ojczyznę, zwyczaje i mentalność jej mieszkańców patrząc na nich jednocześnie subiektywnym okiem.

Krew na śniegu

poniedziałek, 06 stycznia 2014

Podobno żeby zrobić dobre zdjęcie trzeba mieć bardzo dobry sprzęt - oto bajeczka wciskana przez producentów drogich i za razem nieporęcznych jak dla mnie lustrzanek. Tak, zdjęcia robione przez takie aparaty zyskują na walorach estetycznych... lecz przy odrobinie pracy za pomocą programu Picassa możemy uzyskać identyczny, a nawet lepszy efekt, wystarczy pobawić się chwilę z różnymi opcjami i gotowe! 

Zgadnijcie, jaką lustrzanką została zrobiona poniższa fotografia? 

Fontanna na jeziorze w Parku Staszica 

Nie, to dzieło zwykłej cyfrówki i tzw. "Efekt Oriona" - jest bardzo bobry kiedy kombinujemy z zieleniami i błękitami - jedno kliknięcie sprawia, że kolory nabierają niespotykanej głębi. Nie polecam tego jednak przy portretach - skóra może nabrać nieco nienaturalnego koloru marchewki, poza tym tracimy szczegóły.

 

Poniżej efekt Cinemascope - ociepla kolory i eksponuje desenie brązu, ma nawet szersze zastosowanie niż Efekt Oriona, ale w odróżnieniu od tego poprzedniego nie można regulować jego nasilenia. "Cinema" (ang. kino) w nazwie efektu jest nieprzypadkowe, delikatnie spłaszcza obraz i dodaje paski na górze i na dole (widać poniżej), ale jeżeli tylko chcemy, możemy z tego zrezygnować i efekt wpłynie tylko na kolorystykę. Ciekawe efekty możemy także osiągnąć poprzez wcześniejsze wybranie efektu sepii. 

Plaża na polskim wybrzeżu

 

Poniżej połączenie obu efektów:

Zabytkowa latarnia w Parku Staszica po zmroku.

 

Niestety, nie mogłam znaleźć oryginałów powyższych zdjęć, więc to musi wystarczyć: 

Zachód słońca nad Bałtykiem

Zachód słońca na Plaży, idąca para

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
1 2 3 4 5