Blog o wszystkim co w świecie słychać - a nawet jeszcze więcej.
Blog > Komentarze do wpisu

Wojna się zaczęła. Po której stronie Ty staniesz? - Upadające Królestwa.

Upadające królestwa Widząc tą okładkę myślałam, że natknę się w książce na kogoś pokroju asasyna - postać na okładce łudząco kogoś takiego przypomina - niestety, żaden Ezio się nie pojawił - i to był chyba jedyny zawód dotyczący "Upadających królestw".

Mytica - wędrówka przez góry

Im więcej czytam książek, tym bardziej uważam na debiuty, bo czytając nieraz myślę o tym, że "czego brakuje"- i chociaż cała fabuła, czy bohaterowie są świetni, takie niedopracowania chociażby w narracji czy przydługie opisy mogą odjąć książce sporo punktów. Wpisując w Google "Morgan Rhodes" zobaczyłam, że wszystkie wyniki dotyczą jednej jedynej książki, więc od razu pomyślałam, że to pierwsza książka tej autorki - i tu po będzie morał - warto jednak dobrze sprawdzić stronę autora, bo tam gdzieś małym druczkiem można znaleźć, że "Morgan Rhodes" to jedynie pseudonim szerzej znanej pod nazwiskiem  Michelle Rowen - autorki przeróżnej maści romansów, fantasy czy science-fiction. Dobrze, teraz przejdę to tej ciekawszej części, czyli nieco o książce:

 

Pomijając moje ubolewanie nad tym, że asasynów niestety w lekturze brak, nie ma wielu rzeczy, do których mogłabym się przyczepić. Na prawdę niewiele brakowało, a przyznałabym dziesiątkę, a odkąd mam konto na LC zrobiłam to chyba tylko raz czy dwa. Już samym stylem autorka zdobyła moje serce, pani Rhodes ma już świetnie wypracowany warsztat i to czuć. Kiedy w jednej z zapowiedzi przeczytałam, że będzie to historia min. o księżniczce Cleo i następcy tronu wrogiego królestwa Magnusie, byłam już niemalże pewna, że tą dwójkę coś prędzej połączy i będziemy mieli kolejne ociekające słodyczą love story z wojną w tle. A tu na szczęście nic z tego! - I właśnie dzięki temu "Upadające królestwa" zasłużyły na kolejny punkt. Do tego piękny, magiczny świat i zakończenie pozostawiające spory niedosyt zmuszający do sięgnięcia po kolejną część.

Ale jest coś jeszcze na prawdę wyjątkowego, z czym nie spotyka się za często - czytając różne powieści często nie ma się problemu z opowiedzeniem się po którejkolwiek ze stron. Tu czarno, tu biało, tam są ci źli, których ci fajni muszą pokonać. A w "Upadających królestwach"? Tu to rzecz praktycznie niemożliwa. Gdybym poznała całą historię jedynie oczami księżniczki Auranosu byłabym pewna, że z Limeros to "ci źli. Ale gdyby historię opowiadał tylko Jonas z Paelsii, Limeranie byliby dla mnie tylko niewrażliwymi, myślącymi tylko o własnej sakiewce paniczykami... ilu bohaterów, tyle zupełnie innych spojrzeń na świat. Właśnie, a skoro już o bohaterach mowa warto i im poświęcić krótką chwilę - nie ma tam kryształowych chłoptasiów, czy dziewczynek odważnych i nierealnych do bólu. Powiedzmy, że nie ma tam nikogo idealnego i wszyscy popełniają błędy, za które muszą słono płacić. 


niedziela, 19 stycznia 2014, ola2801

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
1 2 3 4 5